Emerytury górnicze

Drukuj


Do napisania dzisiejszego tekstu natchnął mnie ten artykuł (www.money.pl – emerytury górnicze pracujący na dole). Dowiedziałem się z niego, że górnicy pracujący na dole zachowają swoje przywileje emerytalne. I pytam się dlaczego?


Dlaczego ktoś ma pracować krócej niż ja? Dlaczego ktoś ma być utrzymywany z kasy państwa, a nie tej którą uzbierał?

Tego nie da się wytłumaczyć, to jest jawna niesprawiedliwość ze strony państwa. Całe społeczeństwo powinno się domagać zniesienia takich przywilejów.

Ale tak niestety nie jest! Ludzie myślą o tym jak ciężko pracuje taki górnik
i o tym, że może faktycznie mu się to należy. Ale przecież ten człowiek sam sobie wybrał prace i powinien wiedzieć jak będzie pracować. Bycie górnikiem(zresztą nie łatwo dostać teraz tę pracę) dla wielu jest metodą na szybką emeryturkę i dobre życie na koszt innych.
A społeczeństwo dalej lituje się nad nimi. Nieważne, że po przejściu na emeryturę nierzadko pracują na czarno.

Ktoś pewnie zapyta co z górnikami po 50 roku życia, jak oni mają wypełniać swoje obowiązki. Pracodawca może np. przenieść ich z pracy na dole do łatwiejszej pracy na powierzchni, a od kiedy mamy gospodarkę rynkową to nie jedyne rozwiązanie. Takie osoby mogą  poszukać innej pracy w innym miejscu (a w między czasie np. zdobyć jakieś nowe kwalifikacje).

Czemu więc górnik miałby nie dać rady?

PS. Co gorsze, górnicy to nie jedyna taka grupa społeczna.

Czytaj również
  • Szymon

    Ej jakie naiwne te twoje felietony Jacku to szkoda gadać :) Górnicy mają przywileje po pierwsze ze względu na swoją pracę, która jest nie tylko ciężka ale maksymalnie wyniszczająca i ryzykowna – pylica, wybuchy podziemnych pokładów metanu etc. Po drugie są to postawni mężczyźni którzy umieją walczyć o swoje i to oni są znani z największych zadym w stolicy gdy ktoś próbuje odebrać im przywileje. PS. łatwo sobie dywagować o „przekwalifikowaniu” bo to wszystko łatwo brzmi na papierze, wyobraź sobie człowieka wykończonego po całym dniu w kopalni który otworzy książkę i będzie uczył się rzeczy potrzebnych do przekwalifikowania.

    • Jacek Dubikowski

      Nikt nie kazał im być górnikami. Co więcej trudny ich pracy znajdą wyraz w ich pensji, bo jeśli będą musieli pracować tyle co inni, za małe pieniądze i w złych warunkach to odejdą albo zaczną strajk, ale wobec pracodawcy a nie państwa. Jeśli górnicy staną się wyspecjalizowaną grupą robotników, to jest szansa, że za odłożone pieniądze, będą mogli skończyć pracować już wcześniej i utrzymywać się z oszczędności. Margaret Thacher jakoś sobie poradziła z górnikami, a Wielkiej Brytanii wyszło to na jak najlepsze. Po za tym tacy wcześni emeryci pracują potem często na czarno .

      PS. Posłuchaj kiedyś swojego wychowawcy, co on myśli o tym!

  • Łukasz

    Masz rację… np. policjanci też mają przywileje no dobra może nie mogą już „biegać” za przestępcami w pewnym wieku ale to nie znaczy, że mają iść na emeryture. Niech idą do biura a nie tak jak teraz emerytura w wieku około 45 lat.

  • M.I.

    Nikt nikomu nie broni być górnikiem jeśli tylko spełnia wszystkie warunki :)

  • Zbychu

    Rzeczywiście problem górników jest, ale jest z roku na rok mniejszy. Ten problem sam się rozwiąże – ludzie nie są już zatrudniani bezpośrednio do kopalni, tylko do spółek zewnętrznych i pracują za ok. 2000 brutto. Czyli niedługo będzie tak jak to Ci się marzy – ludzie tyrający za pół darmo. Tekst z „wybrali sobie pracę” pominę – komentarz zbyteczny, widać że pisany przez 17-latka urodzonego w III RP. Z założenia jestem przeciwnikiem przywilejów, ale dopóki politycy zarabiają tyle ile zarabiają, nie ma ŻADNEGO argumentu, aby odebrać tym jak i innym ludziom przywileje. Przykład płynie z góry. Dobrze, że prowadzisz bloga – za 10 lat przeczytasz sobie co tu pisałeś, jak Ci już życie da po dupie, co zapewne teraz na garnuszku rodziców jest pełną abstrakcją.

    • Jacek Dubikowski

      Zatrudnianie ludzi przez firmy zewnętrzne wynika właśnie z przywilejów emerytalnych, które górnicy posiadają. Firmom nie opłaca się zatrudniać na normalne górnicze posady. Nie marzy mi się aby ludzie pracowali za pół darmo, tylko za tyle ile ich praca jest warta.
      Czemu Pan pomija ten tekst o wyborze pracy przez daną osobę, to jest bardzo ważna kwestia w gospodarce rynkowej. Predyspozycje własne i nabyte umiejętności oraz wiedza zapewniają nam zatrudnienie. Nie rozumiem również co jest złego w urodzeniu w III RP (mam żałować, że nie urodziłem się w PRL?).
      Co do polityków to zarabiają relatywnie nie tak dużo, zwłaszcza z perspektywy tych którzy byli prawnikami, przedsiębiorcami, zasiadali w zarządach i radach nadzorczych spółek. To ma im wynagrodzić fakt, że muszą przez jakiś czas przestać zajmować się swoją pracą i na niej zarabiać. Chociaż podcięcie tych kwot nie byłoby takie złe. Chyba, że chcemy aby w Sejmie zasiadali tylko ludzie bogaci, to wtedy możemy obciąć te kwoty do zera.
      Mam nadzieje, że za te 10 lat, nadal będę wyznawał te same liberalne wartości.

  • Marcin

    Uważam Jacku, iż nie zdajesz sobie sprawy z kilku rzeczy. Po pierwsze kopalnie nie są takimi pracodawcami, jak zakładasz w swojej wizji, np. Katowicki Holding Węglowy jest w całości Spółką Skarbu Państwa, a w innych spółkach węglowych państwo też ma spore udziały. W związku z tym proponowany przez Ciebie strajk przeciw pracodawcy jest strajkiem przeciwko Państwu. Po drugie górnicy wraz z ich rodzinami stanowią ogromną rzesze wyborców, którym w większości (mam nadzieję, że się mylę) zależy tylko na utrzymaniu istniejących (a wyrosłych już z PRL-u) przywilejów. Po trzecie również uważam, że potrzebna jest presja społeczna, ale to wymaga zmiany mentalności Polaków. Musimy dostrzec, to że nikt nie powinien mieć specjalnych przywilejów, gdyż konstytucyjnie jesteśmy „równi wobec prawa”. Poza tym poruszyłeś w swoim felietonie dosyć ciekawy problem wymagający szerszej dyskusji społecznej.
    Pozdrawiam

  • akemi.

    Widzę Jacku, że nie masz zielonego pojęcia o życiu górnika. O zagrożeniach nie muszę mówić, bo zostały wspomniane wcześniej. „Ale przecież ten człowiek sam sobie wybrał prace i powinien wiedzieć jak będzie pracować”, „Nikt nie kazał im być górnikami.” Ciekawe podejście. Aczkolwiek zauważ, że w naszym kraju węgiel zaspokaja ponad 60% zapotrzebowania energetycznego, więc myślę, że twoje przemyślenia dotyczące wyboru zawodu są trochę nie na miejscu. Wyobraźmy sobie piękny obrazek Polski bez prądu i ogrzewania. Wręcz cudownie. A poza tym, to nikt nie kazał Ci zostać premierem albo prezydentem. Zostań górnikiem i wyjdź na szybką emeryturę, której im tak zazdrościsz.

    Myślę, młody człowieku, iż powinno się zamknąć Cię na dole w kopalni na jakiś czas, abyś nabrał szacunku do pracy górnika i zrozumiał dlaczego posiadają oni przywileje emerytalne.

    • Jacek Dubikowski

      Prostą logiką, można zrozumieć, że dopóki istnieje zapotrzebowanie(popyt) na węgiel, to będzie on wydobywany lub sprowadzany. W zależności co okaże się tańsze, jeśli import okaże się tańszy to będzie importowany, jeśli wydobywanie to będzie on wydobywany. Na tym właśnie polega wolny rynek.
      Obrazek Polski bez prądu i ogrzewania jest czystą fikcją, czy też katastroficzną wizją, która ma nas przestraszyć, zupełnie bez powodu (demagogia). Rynek zaspokoi potrzeby energetyczne.
      Tak zgadzam się, nikt nie każe mi być premierem czy prezydentem, ale mogę chcieć lub może to być mój cel. Nie wiem jaka była intencja tej części wypowiedzi, jednak potwierdza to co napisałem wcześniej o samodecydowaniu o sobie.
      A górnikiem nie chce zostać i nie zazdroszczę nikomu wcześniejszej emerytury. Można powiedzieć, że wręcz przeciwnie.
      Zamknięty w kopalni miałbym nabrać szacunku do pracy górnika, a co z innymi zawodami? Inne też są ciężkie? Mam je olać, mam nie mieć szacunku do budowlańców czy każdego innego zawodu?
      Dopóki istnieje taki a nie inny system emerytalny (zresztą powinien zostać zmieniony) to nikomu nie powinny przysługiwać przywileje emerytalne.